wtorek, 14 lipca 2015

Po długiej przerwie...

Było upalnie, odpoczywaliśmy.
Było imprezowo, odpoczywaliśmy.
Było chorobowo, zdrowieliśmy.
Było , a raczej nie było ochoty i weny.....lecz powracamy, mam nadzieję, że na dłużej...



Ostatnie tygodnie były dla nas bardzo męczące.  Było upalnie, więc korzystaliśmy i leniuchowaliśmy na zewnątrz. Michaś praktycznie nie wychodził z basenu, który miał u dziadków. Jak tylko mogliśmy to jechaliśmy, żeby miał frajdę z kąpieli. Nawet Adaś się załapał na pluskanie w baseniku. Był zachwycony.

Mieliśmy imprezy. Główną imprezą były chrzciny córeczki mojego brata. Ja jako matka chrzestna musiałam spisać się na medal...co nie było łatwe, gdyż mój mąż musiał sprawować sam opiekę nad naszymi szkrabami przez 3 godziny, co nie jest łatwe przy naszym straszaku, którego ostatnio diabeł opętał! Dał radę! Jestem dumna! Choć nie obyło się bez kłótni. :p

Dopadła alergia moich chłopaków...ciężko było, noce nie przespane, lało się z nosa, humory masakryczne...
Adaś na szczęście najłagodniej przeszedł fale, lecz nadal borykamy się z problemami skórnymi...

Był leń...wielki!
Jak tylko miałam chwilkę wolną, wolałam poleżeć, przespać się chwilkę, zregenerować...
Jest ciężko ostatnio. Michaś daje nam popalić, cały czas sprawdza naszą wytrzymałość, a raczej moją, bo przecież na co dzień jestem sama z nimi.
Weny też nie było...

Wróciliśmy...
Mam nadzieję, że na dłużej....

6 komentarzy:

  1. Na dłużej?! Raczej na zawsze!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przerwa każdemu się przyda. Ale fajnie, że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Doskonale Cię rozumiem... Czasem po całym dniu marzy się, by przytulić się do poduszki,a nie pisać nowy post. Witamy z powrotem!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)