sobota, 16 maja 2015

Ty jesteś matką! To Twój pieprzony obowiązek!

Żyjemy w XXI wieku, gdzie wszystko rozwija się w zastraszającym tempie.
Rozwijamy się pod każdym względem życia.
Chcemy być nowocześni, chcemy być na czasie ze wszystkim.
Jednak uważam, że co poniektórzy z rozwojem umysłowym zatrzymali się na poziomie kamienia łupanego...
 źródło:memgenerator.pl



Gdy zostałam mamą wiedziałam, że w moim życiu wszystko się zmieni.
Wiedziałam, że będę miała więcej obowiązków. Że muszę być odpowiedzialna za tą małą osóbkę, że nie liczę się w pełni już tylko ja.
Przed zajściem w ciążę prowadziłam bardzo aktywny tryba życia. Pracowałam od 8 rano do 22. Cały czas między ludźmi. Jeździłam po kraju w ramach mojej pracy. Po pracy życie towarzyskie również tętniło.
Nie usiedziałam w miejscu...
Moje życie po urodzeniu dziecka zmieniło się o 360 stopni.
Pożegnałam się z pracą, z wyjazdami, zrezygnowałam z większości spotkań ze znajomymi...
Oddam się w całości macierzyństwu. Nie żałuję, ponieważ zawsze marzyłam o tym aby być mamą.
I to najlepiej młodą mamą. Spełniło się moje marzenie i to,że musiała zrezygnować ze wszystkiego nie było dla mnie problemem.
Czasami tęsknię za tamtym życiem, wróciłabym do niego, ale pod warunkiem , że będą ze mną moje dzieci.
Inaczej sobie tego nie wyobrażam...

Teraz, gdy jestem pełno etatową mamą jestem również i kobietą, która potrzebuje czasami wyjść z domu bez dzieci, choćby na zakupy czy do fryzjera. Zwłaszcza, że na co dzień jestem z moimi dziećmi sama.
Jeżeli któraś mama ma tak samo jak ja, to wie o czym mówię.
Czasami po prostu ma się dość, nie dzieci, lecz domowych obowiązków, gotowanie obiadu, sprzątania...
Chce się trochę odpocząć fizycznie i psychicznie od tych czterech ścian i codzienności.
Nie powiem, bo mój mąż jak tylko jest okazja to zostaje z dziećmi, żebym mogła sobie gdzieś wyjść sama i odsapnąć trochę, czasem zabieram ze sobą jedno dziecko, bo wiem, że jak zostaje z nimi sam to czasami ma ciężko, gdyż Michaś stęskniony za nim najlepiej ciągle siedziałby mu na szyi, a jest jeszcze Adaś, który potrzebuje uwagi...

No ale, o co chodzi...
Spotkałam się już parę razy z opiniami płci męskiej, że kobieta jak już jest matką to musi siedzieć w domu i wychowywać dzieci. Taki jest jej obowiązek.
Chciała dzieci to ma. Niech się nimi zajmuje!
Jest matką i ma gotować, sprzątać, pilnować dzieci, a jak są niegrzeczne  to jest jej wina, bo źle wychowuje!
Mąż pracuję, więc należy mu się odpoczynek. Najlepiej jakby wrócił z pracy to od razu się położył i leżał.
O nocnym wstawaniu do dzieci nie ma nawet mowy, bo on musi się wyspać.
To on może spotykać się z kumplami, wychodzić na ryby, grzyby i inne podobne. To mu się należy bo jest facetem!
A domem zajmuje się kobieta! I najlepiej jak ma gdzieś wychodzić to musi zabrać ze sobą dzieci, no bo przecież facet nie będzie siedział z nimi w domu.
Matka jest od tego, żeby wszystko ogarnąć, domowe, budżetowe, urzędowe sprawy.
A jak coś jest nie tak to jest oczywiście jej wina, bo przecież zakupy umie zrobić, a załatwić spraw nie potrafi!
Oczywiście zawsze za dużo wydaje pieniędzy. Matka powinna wiedzieć ile zjada dziecko, żeby nie marnować. 
No bo jak to tak mąż zapierdziela dniami i nocami, a matka wydaje...(żeby to jeszcze na siebie wydawała)
No i najlepiej jakby była matka, żoną i kochanką...

Wiecie co, osobiście uważam, że tak jak i matka wychowuje tak wychowuje i ojciec.
I ojciec mimo tego, że pracuje, oczywiście należy mu się odpoczynek, ale powinien mieć czas dla dzieci.
Powinien zająć się dziećmi, aby żona mogła choć troszkę odpocząć.
To w końcu dzięki niej ma obiad, ma czyste ubrania i nie mieszka w chlewie.
I to że raz na jakiś czas zostanie z dziećmi, aby żona gdzieś wyszła to korona mu z głowy nie spadnie, a zyska plus dziesięć w oczach żony i innych.
Ogólnie wydaje mi się, że faceci nie zdają sobie nawet sprawy jaka to praca opiekować się dziećmi.
Choć kochamy nasze dzieci to czasem potrafią sprawić, że czujemy się wyplute i zmasakrowane, gdyż potrzeba jest naprawdę dużo energii,aby ogarnąć jednego, a już nie mówię o dwójce czy trójce maluchów. Może dlatego, też są kłótnie, gdy mąż zastanawia się, dlaczego żona taka zmęczona i nie ma na nic siły...
Facetom się chyba wydaje, że tylko leżymy i nic nie robimy, a jak sprzątamy to tylko przed nimi, żeby widzieli, że coś robimy....
Proponuję zrobić jakąś akcje, gdzie tatuś zostaje z dziećmi na minimum tydzień!
Może wtedy doceni pracę matki! Że to, że siedzi w domu, bo nie pracuje nie oznacza, że się leni!
I może choć trochę doceni za to wszystko co robi kobieta-matka...

Przepraszam za tak długi tekst, ale musiałam się rozpisać, gdyż niemiłosiernie się zdenerwowałam, że już po raz kolejny my kobiety zostajemy zniżone do parteru, przez facetów myślących, że są najmądrzejsi i najlepsi...a tymczasem są na poziomie średniowiecza!


13 komentarzy:

  1. doskonale Cię rozumiem, gdy pojawiają się dzieci, życie zmienia się o 360 stopni:) chyba większość tak ma:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój mąż pracuje, ale gdy ma wolne to z chęcią pomaga mi- czasem nawet bez mojej prośby, ot tak, sam od siebie umyje łazienkę, czy ugotuje obiad lub śniadanie. Cieszy mnie to ogromnie, ponieważ wiem, że istnieją właśnie takie osoby, które myślą w ten sposób, który opisałaś. Całe szczęście, że jeszcze nikogo takiego nie spotkałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko można zrozumieć, ale zabronić wszystkiego swojej kobiece...masakra

      Usuń
  3. No cóż... Ja mam chłopa z doskoku więc na co dzień wszystkie sprawy około domowe spadają na mnie + rachunki, gospodarowanie kasą, urzędy, sprawy rodzinne itp... Nigdy nie byłam za rygorystycznym podziałem domowych obowiązków -> chłop zarabia, matka wychowuje, ale jakoś tak wyszło. Jednak najbardziej wkurza mnie to że jak już stary jest w domu na te kilka dni, mi się uda wyrwać chociaż na samotne zakupy, to stary tak się dzieckiem zajmuje że nic poza tą opieką więcej w tym czasie nie zrobi, więc i tak jak wracam po tej godzinie to mam do nadrobienia sprzątanie, obiad, zmywanie... Taki mi odpoczynek :/ Baba ma podzielną uwagę, potrafi sprzątać i zajmować się dzieciakiem, chłop w większości przypadków niestety nie ( chwała tym którzy potrafią ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu nie jest na co dzień z Wami i nie jest przyzwyczajony do tego, że coś trzeba zrobić.
      Ja również muszę prosić, choć czasem sam z siebie też coś zrobi :))

      Usuń
  4. Mój mąż pracuje do późna i wraca akurat na kąpiel Filipa. Jedyny plus to to, że sam kąpie synka żeby chociaż przez kilka chwil z nim pobyć :) Za to niedziele mamy wywróconą do góry nogami ;) Nigdy nie wiadomo komu przypadnie dyżur w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj zmienia się wszystko po pojawieniu się na świecie małego człowieczka, zmienia :) a jak się pojawia x2 ojojoj to się zmienia z nawiązką ;) mój mąż nie miał luzów, nie miał bo nie mógł, bo pewnie z wrodzonego u gatunku samczego lenistwa, chciałby ;) pomagał dużo i dzięki temu nie zwariowałam... a teraz.. cóż zrobić. Troszke się pozmieniało. ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja i tak Was podziwiam :) fajnie, że pomagał, bo przecież mógłby olać jak inni to robią
      no niestety faceci tak mają, trochę poleniuchować muszą :P
      :))

      Usuń
  6. Zgadzam się wszystko się zmienia o 360, to jest taki stary stereotyp matka w domu zajmuje się dziećmi, gotuje, sprząta itp a maż wraca z pracy leży może nie pachnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie taka jest nasza rzeczywistość i stereotypowe myślenie innych, najlepiej jest krytykować-napisałam o tym u siebie na blogu, na którego zapraszam www.matczynypunktwidzenia.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Stereotypy kochana, ale przecież coraz więcej mężczyzn świadomie uczestniczy w wychowywaniu dzieci i w spędzaniu z nimi czasu. Wydaje mi się, że jesteśmy i tak lata świetlne od tego, co było jeszcez 20 lat temu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ludzie są różni i mężczyźni są różni ;) jednak cóż nadal mają swoje przywileje a kobiety swoje obowiązki.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)