środa, 24 września 2014

Poród naturalny czy cesarskie cięcie?-historia mojego pierwszego porodu...

Im bliżej daty mojego drugiego porodu, tym coraz częściej zastanawiam się co wybrać...
Poród naturalny czy cesarka?





Mój pierwszy poród  trwał około 10 godzin. Nie wiem czy to długo czy krótko, ale dla mnie wystarczająco długo się nacierpiałam.
Zacznijmy od tego, że został wywołany, ponieważ było dwu dniowe opóźnienie z terminem.
Sama uważam, że jeżeli z dzieckiem jest ok i z całą resztą to ta granica zawsze wychodziła 2 tygodnie w tył lub w przód, tyle można by było zaczekać.
No ale, że to było lato, gorąco, cała porodówka i oddział położniczy był zawalony ciężarnymi...to pewnie lekarze w ten sposób troszkę zaczęli przyśpieszać porody, aby mieć wolne miejsca.

No, ale dobra. Mieli mi dać rano oksytocynę, dali mi około 13. I tak głodna,  bo nie mogłam nic jeść od rana...czekałam na akcję porodową.
Akcja zaczęła się rozwijać po jakiś dwóch godzinach. W między czasie miałam lekkie skurcze..
Pomyślałam sobie, że jak takie lekkie one będą to ja mogę urodzić jeszcze z pięcioro dzieci... :)
Jednak skurcze zaczęły przybierać na sile i stawać się regularne lecz w dalszym ciągu rozwarcie na 1 cm, a była godzina około 15. 
Zrobiono mi lewatywę. Położna zabrała mnie do wanny aby załagodzić ból i przyśpieszyć poród.
Po wannie nic się nie zmieniło z rozwarciem, więc miałam masaż szyjki wykonany.
Mamy które miały taki masaż wiedza co to za ból.
Ja miałam ochotę kopać moją ginekolog, która go wykonywała.
Później znowu wanna, piłka, masaż, wanna, piłka, masaż...
Piekło!
O godzinie 17 padłam z sił...gdyby nie mój mąż, który przez cały czas był ze mną, umarłabym tam!
A rozwarcie zrobiło się tylko na 4 cm...
Zwiększono mi dawkę oksytocyny. Bóle były coraz bardziej silniejsze. Tak mocne, że męża ręka była biała tak mocno ją zaciskałam przy skurczach, koszulka prawie podarta, tak mocno ją rozciągałam!
Nie mogłam chodzić, leżeć, najlepiej było mi na piłce...
Kolejny raz wanna i masaż...nie do wytrzymania... Rozwarcie na 7 cm..
Modliłam się, krzyczałam, błagałam ich i męża aby zrobili mi cesarkę, bo nie dość, że nie miałam już sił to wiłam się na tym łóżku z bólu.
Maż nawet poszedł do lekarza, prosił o cesarkę, bo  nie mógł patrzeć na to jak cierpię   płakał razem ze mną! Był dzielny, wiedział, że musi mnie wspierać i motywować, ale po takim czasie też pękł...
To lekarz, gdy przyszedł powiedział, że mam się uspokoić i że histeryzuję! I sobie poszedł.
Położna, która ze mną była powiedziała, że nie może zadecydować za lekarza.
Pomagała mi jak mogła. Zmieniała mi pozycję itd. Aby przyśpieszyć akcję.
Godzina 20. rozwarcie na 8 cm. 
Pomyślałam, że zaraz umrę. Ból był tak ogromny, że opadałam z sił. Nie miałam siły nawet się odezwać po krzykach bólu, mdlałam...
Dano mi jakieś dwa znieczulenia plus gaz rozweselający, którego mi w ogóle nie odkręcili!!!
Bałam się o Michasia, o to, że jemu może się coś stać! 
Błagałam znowu o cesarkę!
Zmieniliśmy pozycję, zaczęłam odczuwać skurcze parte o godzinie 21.
Ułożono mnie w wygodniej pozycji do porodu i po pół godziny bólu jakby wszystko się we mnie rozrywało, po nacięciu krocza...urodziłam go!
Nie miałam siły podnieść głowy, ale płacz i to, że był zdrowy, że nic mu się nie stało dały mi siły na to aby go przytulić i patrzeć w jego piękne oczy.
Później zostałam zszyta, zawieziona na salę i czekałam, aż przywiozą mi synka...

Tak oto przedstawia się historia mojego pierwszego porodu...
Stwierdziłam po nim, że nie będę miała więcej dzieci! Że, nie chcę przeżywać kolejny raz takiego horroru!
Nie chcę tak cierpieć! Po roku czasu zaczęłam myśleć nad drugim dzieckiem, ale i o cesarce...

I wiem, że są podzielone zdania na temat co jest lepsze czy naturalny czy cesarka.
Jedno i drugie uważam,  że jest niebezpieczne, ale myślę, że cesarka będzie dla mnie lepszym rozwiązaniem.
Uważam, że to wszystko zależy od organizmu, w jakim czasie będzie później dochodził do siebie itd.
Jedne kobiety biegają po cesarce zaraz po kilku dniach, drugie cierpią dłużej, ale przy naturalnym porodzie mogę powiedzieć to samo. Jedne rodzą dwie godziny bez bólu, drugie 20 godzin w cierpieniach.
Po nacięciu krocza miesiąc ponad nie mogłam normalnie usiąść, każde pójście do toalety było wielkim strachem przed bólem. Minęły dwa lata od porodu Michasia, a ja wciąż odczuwam skutki tego nacięcia.
Po cesarce wiem, że będzie ciągnęło będzie bolało, ale przynajmniej będę mogła normalnie iść czy siadać.
Może będzie tak, że szybko dojdę do siebie, a może troszkę dłużej. Okaże się.

Zatem są plusy i minusy obu wyjść.
Przeanalizowałam swój wybór i chcę mieć cesarkę!
Zgodziłam się na drugie dziecko z tą myślą już, że będę mogła mieć możliwość wyboru.
I jeżeli mój lekarz prowadzący "pozwoli" na to, będę szczęśliwa.
Nie będę żyła w stresie ogromnym, to znaczy strach będzie, przed tym, aby wszystko tylko było dobrze w czasie operacji, ale nie będzie strachu przed tym cierpieniem i bólem nawet choćby teraz miał trwać krócej...










37 komentarzy:

  1. Ja miałam cesarskie cięcie i nawet nie wiem co to skurcz. Powiem Ci, że po cesarce szybko doszłam do siebie i 8 godz po cięciu wstałam poszłam do wc i wypróżniłam się bez problemu. Ale musisz pamiętać, że każdy organizm jest inny. Życzę Ci takiego porodu jak ja miałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybacz, ale jestem wielka przeciwniczka cesarki na zyczenie I uwazam twoja decyzje za nader niepowazna.
    To jest operacja!!!! Tkna ci miesnie brzucha, wyjmuja z niego dziecko.
    Cesarke wykonuje sie wtedy, gdy istnieje zagrozenie zycia matki lub dziecka... nie dlatego, bo bolalo.
    Bolec musi, ale rodzi sie naturalnie.
    Kobieta szybciej dochodzi do siebie, ma dziecko przy sobie od razu, nie ma wiekszych problemow z laktacja I gojeniem sie.
    Po cesarce nie bedziesz miala sil chodzic, a co dopiero karmic dziecko.
    Lekarze , ktorzy godza sie robic cesarke, bo mamie sie tak podoba nie powinni byc lekarzami.
    Wybacz, ale taka moja opinia w tym temacie, ktory bardzo mnie bulwesuje I zlosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miniu szanuję Twoje zdanie. Lecz...
      Każda kobieta jest inna, każda ma inny próg bólu, każda rodzi inaczej.
      Dla mnie pierwszy poród był traumą, długo dochodziłam do siebie fizycznie i psychicznie.
      I nie jest powiedziane po którym porodzie dochodzi się szybciej.
      Znam kobiety które po cesarce czuły się świetnie i nawet później tak nie bolało. Każdy ma inny organizm.
      Jestem przygotowana na to, że nie będzie lekko, ale jeżeli mogę mieć taką możliwość to ją wybiorę, może będę żałować, ale przeraża mnie kolejny poród naturalny.
      Wiem, że temat wzbudza kontrowersje, każdy ma inne zdanie i opinie.
      Ale każdy ma prawo je mieć.
      Dziękuję za Twój komentarz, bo ten post jest też po to aby poznać Wasze zdanie.:***

      Usuń
    2. Pozwolę się nie zgodzić ABSOLUTNIE z "Miniowe szczęście". Kimkolwiek jesteś nie masz prawa wypowiadać się za inne kobiety. Cesarskie cięcie miałam 2 lata temu, bardzo szybko doszłam do siebie, karmiłam od samego początku i jestem przeszczęśliwa, że uniknęłam bólu porodowego. Nie czuję się z tego powodu gorsza. Kto powiedział, że takie cierpienie jest wpisane w życie kobiety?!

      Usuń
    3. Super, ze urodzilas przez cesarskie ciecie I, ze szybko do siebie doszlas. Wiekszosc kobiet ma jednak z tym wielki problem. Jesli poczytasz troszke na ten temat to kobiety, ktore rodza naturalnie dochodza do siebie o wiele szybciej, a po kilku tygodniach zapominaja o bolu przy porodzie.
      Mam prawo do wyrazania swojego zdania na ten temat. Polska jako jedyny kraj w Europie pozwala na cesarke na zyczenie, bo Mamusie boja sie bolu albo sa wygodne. Paranoja....
      Jak juz wczesniej napisalam - co innego jesli sa wskazania do ciecia, bo istnieje niebezpieczenstwo.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    4. Miniu wydaje mi się, że tu są zdania podzielone, dużo czytam i wydaje mi się, że zdania są po równo co do dochodzenia do siebie. To zależy czy poród był planowany czy wyszly komplikacje przy porodzie sn i musieli ciąć, tu podobno jest gorzej niż przy planowanym. Ja do tej pory pamiętam en ból...i chyba nie zapomnę.
      I to nie prawda, że mamusie czyli my jesteśmy wygodne, tylko jak jest możliwość uniknięcia tego mega bólu to dlaczego nie...
      Jesteśmy w takich czasach , że lekarze potrafią zabić matkę lub dziecko przy porodzie naturalnym.
      A cesarka jest na tyle rozwinięta, że może być bezpieczna dla mamy i dla maluszka.
      Ile kobiet tyle zdań...
      Ja dziś nie uważam,że cesarka na życzenie jest złem...jeżeli będzie mi dane ją mieć to na pewno wybiorę cesarkę...

      Usuń
    5. Miniowe Szczescie czy Ty miałaś cesarke i porod naturalny ? Jesli nie to wypad z tak irytujacymi komentarzami. Zdanie zdaniem ale Ty kobieto przeginasz.

      Usuń
  3. Łoj... Niestety jestem tego samego zdania co Minia... Poza tym u nas w PL niema czegoś takiego jak cesarka na życzenie, muszą być ku temu poważne wskazania lekarskie. Cesarka to nic innego jak operacja i wcale nie bezbolesna. Jej skutki często matki odczuwają latami - źle zrośnięta blizna, zrosty, źle oczyszczona macica, problemy z kręgosłupem i neurologiczne po podaniu znieczulenia itp itd. Większe ryzyko niż przy porodzie naturalnym to na bank. Ps. Ja rodziłam 2 tygodnie po terminie. Mój poród trwał 20h z czego połowa bez rozwarcia przy mega bólu kręgosłupa. Mała była źle ułożona, pomimo podania znieczulenia i oksytocyny akcja się nie rozwijała, miałam masaż szyjki i na siłę praktycznie odkręcaną małą, przez godzinę musiałam leżeć na boku i powstrzymywać skurcze - dla dobra dziecka. W ostatniej fazie na zmianę mdlałam i jęczałam, gaz nie działał, oddychanie też. Krocze miałam tak nacięte że miałam w sumie 12 szwów - a i tak mi się skóra rozeszła i rana goić się nie chciała. Parte trwały 10 min i na dwóch skurczach urodziłam. Otarłam się o cesarkę, lekarki z położnymi latały jak poparzone bo mała nie chciała się wstawić w miednicę... Mimo to dziękuję, Bogu że mnie nie cieli bo laski po cesarkach z oddziału po 2 dni nie mogły się podnieść do dziecka :/ Będzie dobrze nie bój się ;) Podobno drugi poród jest szybszy :) Będzie ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamillo może i nie ma, ale jak się odpowiednio poprosi to i jest na życzenie...
      Większe ryzyko na powikłania jest wtedy gdy wykonuję się cesarkę już po rozpoczętej akcji porodowej naturalną drogą, inaczej jest jeżeli jest ona zaplanowana, ale i tak przy takiej jest ryzyko tylko mniejsze...
      Zdaje sobie z tego sprawę, ale przy porodzie naturalnym również istnieje duże ryzyko, że coś pójdzie nie tak..
      Tyle się teraz o tym słyszy. Tak jak mówie wszystko zależy od organizmu jak to przeboleje.
      Ale dziekuję za wypowiedź. :*
      Ps. nie zawsze jest szybszy...;/

      Usuń
  4. Ja mam podobnie zdanie jak dziewczyny powyzej. Moze mniej drastyczne. NIe rozumiem jednak cesarek na zyczenie - na sali ze mna lezala dziewczyna, ktora miala cesarke ze wzgledu na posladkowe ulozenie dziecka i stwierdzila, ze to droga przez meke.
    Moj porod byl nieco inny niz Twoj. Nie mowie czy lepszy czy gorszy. Trwal o polowe krocej, ale przez caly czas musialam lezec plackiem ze wzgledu na dobro dziecka - zero prysznica, wanny, pilki, spacerow - kregoslup dawal niezle w kosc. Nie moglam dostac znieczulenia ani nic temu podobnego ze wzgledu na dobro dziecka przy przedwczesnym porodzie. Pecherz napiety nie pekal...jak weszlam w skurcze parte to musialam sie przez chwile powstrzymywac od parcia bo szyjka sie z jednej strony podwinela...pamietam, iz wydarlam sie na calego, gdyz bolalo jak cholera.
    Mysle, iz to naturalne, ze sie boisz.Chyba wszytskie sie boimy porodu czy to naturalnego czy tez cesarki. Zwykle mowi sie, iz drugi porod idzie szybciej - u moje siostry sie to potwierdzilo i mimo, iz druga corka byla wieksza od pierwszej to nie bylo potrzeby nacinania.
    To jednak Twoja osobista decyzja i to Ty musisz sie z nia czuc dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoje zdanie.
      Może jeszcze bym się zastanowiła gdyby była mozliwość znieczulenia zewnątrz-oponowego...
      Ale w moim szpitalu nie ma nawet o tym mowy...

      Usuń
    2. Szczerze mowiac myslalam, iz w Polsce wszedzie mozna poprosic o znieczulenie. Jak widac mylilam sie, ale nie jestem na czasie z polska sluzba zdrowia.

      Usuń
    3. Ze znieczuleniem jest tak samo jak z cesarką na życzenie...jak odpowiednio poprosisz to dostaniesz...

      Usuń
  5. U nas z podaniem oksycotyny czekają tydzień czasu, a gdy i ona nie zadziała to nie robią cesarki tylko za dwa dni znów robią taką próbę. Ja rodziłam 16h i udało się siłami natury- bolało nie ma co kłamać jednak poród z pierwszymi miesiącami macierzyństwa to pikuś i już o nim nie pamiętam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. KAżdy ma inny próg bólu...Nie mówie, że Ciebie nie bolało, bo pewnie bolało cholernie, ale są właśnie takie mamy które ten ból szybko zapominają.

      Usuń
  6. Ja mimo, że nie rodziłam to też mam zdanie, że cesarskie cięcie tylko gdy są po temu wskazania medyczne. Moja mama jest ginekologiem i też mówi, że najtrudniejszy jest pierwszy poród, a następne idą łatwiej. Po 30 latach pracy i setkach, albo nawet tysiącach odebranych porodów myślę, że nie wyssała sobie tego z palca. Może rozejrzyj się za szpitalem, gdzie możesz mieć znieczulenie zewnątrzoponowe? Wiem, że każdy organizm inaczej reaguje i mam koleżankę, która po cesarce (ze wskazań) doszła do siebie mega szybko. Jednak to dlaczego lekarze nie zalecają cesarki na życzenie wynika po prostu z tego, że poród naturalny jest generalnie bezpieczniejszy dla dziecka. A Ci co robią na życzenie, to po prostu sa łasi na pieniądze, bo tak jak napisała Mamilla w Polsce tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak cesarka na życzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słyszałam i czytałam, że właśnie poród poprzez cesarskie cięcie jest bezpieczniejszy dla dziecka.
      Nie ma ryzyka zarażenia czymś dziecka lub niedotlenienia itd.
      NIe wiem...
      NIe neguję tego co piszecie.
      Wręcz dziekuję za Wasze zdanie i rady.
      Mam jeszcze dwa miesiące ;) na decyzję ;)

      Usuń
    2. Nie wierz we wszystko co piszą w necie, bo w nim pełno głupot nawet na portalach co zdają się być medyczne. Tam też zdarzają sie farmazony jakich mało. Taką decyzje omów ze swoim lekarzem, bo on ma najlepszą wiedzę w temacie :)

      Usuń
  7. Ja miałam pierwszą cesarkę. Tak naprawdę nie wiem z jakiego powodu wykonaną. Brak postępu porodu, to powód podany mi potem. Poród był wywoływany, ale mimo nasilających się skurczy rozwarcie nie postępowało. Zatrzymało się na 4 centymetrach i po jakiś 5 godzinach lekarz zdecydował o cięciu. Po wszystkim doszłam szybko do siebie. To znaczy skutki cięcia czułam bardzo długo, ale samego bólu nie pamiętam, byłam za bardzo zajęta dzieckiem i zmianą naszej sytuacji. W następną ciążę zaszłam w 10 miesięcy po pierwszym porodzie za zgodą lekarza. Bardzo chciałam spróbować porodu naturalnego, ale chciałam rodzic prywatnie. Niestety w międzyczasie zamknięto w naszym mieście prywatny oddział położniczy. Co będzie teraz nie mam pojęcia, ale z tego co mówi mój lekarz, lepsza będzie cesarka. Mam mieszane uczucia i nie wiem na co się szykować, a zostało mi już tylko 3 miesiące.
    A co do mojego zdania, co jest lepsze, cesarka czy poród naturalny, to też uważam, że każde wyjście ma swoje plusy i minusy. Ważne przecież jest to, że jest dzidziuś, a nie w jaki sposób przyszedł na świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również tak uważam.
      Aby tylko wszystko było dobrze :*

      Usuń
  8. matko, mam nadzieję, że mój poród nie będzie aż taki straszny... masz rację, każda z nas reaguje inaczej i dla jednej poród sn jest zupełnie do przejścia, a inna ma traumę na całe życie... Nie potępiam absolutnie Twojej decyzji, bo już wiesz, jakie jest drugie wyjście. Liczę na to, że mnie uda się bez przeszkód urodzić siłami natury, ale jeśli nie, to też będzie dobrze, byle wszystko bezpiecznie się rozegrało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, aby tylko wszystko bylo dobrze, a nie ważne jak!
      :*
      Zyczę CI abyś urodziła sn, spróbowała chociaż, bo każdy jest inny i aby poród był szybki i bezbolesny!
      :*

      Usuń
  9. Za pierwszym razem byliśmy w szpitalu o 7 rano, a urodziłam 1:30 = ponad 19 godzin... Ale faktycznie zaczęło boleć bardzo ok. 18, no ale ogólnie wiadomo - poród pierwszy wspominam bardzo, bardzo źle, mimo iż dostałam znieczulenie w końcu, kiedy myślałam, że zaraz padnę.
    Więc drugiego porodu bałam się straszliwie.
    Za drugim razem szpitalu byliśmy o 21:30, urodziłam o 1:55 = około 4 i pół godziny bez znieczulenia tylko z gazem rozweselającym. Poród bez porównania był szybszy, łatwiejszy i ból było łatwiej znieść, ponieważ trwał krócej.

    Osobiście nie jestem za cesarka na życzenie, chyba, że już jest to konieczne. Jednak rozumem w pełni Twój strach, bo ja tak samo bałam się naprawdę strasznie, ale wszystko poszło bez porównania lepiej za drugim razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super że chociaż dostałaś znieczulenie :)
      a przy drugim porodzie działał gaz , bo mi go nie odkręcili tak jak napisałam...

      Usuń
  10. Ja od początku chciałam rodzić siłami natury, ale wyszło inaczej. Nawet nie byłam psychicznie nastawiona na cesarke- totalne zaskoczenie. Teraz, kiedy myślę o kolejnym dziecku, to chyba bym z dziesięć razy przemyślała. Niby skurcze były znośne, ale teraz odczuwam większy strach przed kolejnym porodem. Też rozważam CC, poza tym, biorąc pod uwagę, co się dzieje w Naszych polskich szpitalach...ile przypadków jest zaniedbań ze strony lekarza czy położnej...aż strach. Nie neguję Twojej decyzji. Tym bardziej, że pierwszy poród był dla Ciebie koszmarem. masz prawo decydować. Z resztą do czasu porodu, istnieje opcja, że zmienisz zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, lekarze czekają do ostatniej chwili, aż coś się stanie dziecku lub mamie w najgorszych przypadkach.
      Ja mogłam tam umierać, a i tak powiedziano mi ze histeryzuję...to jest podejście? przy porodzie?
      Masakra.

      Usuń
    2. Mnie tez zle potraktowano... po 45 godzinach skurczy ( probowali wywolac w 42 tc ) blagalam o cesarke to mi powiedzieli ze przeciez godzine temu dostalam zzo a ja sie pytam... i co z tego jak ja reki nie podniose bo nie mam sily a co dopiero by przec. Po dwoch godzinach od rozmowy byla kolejna zmiana personelu i okazalo sie ze glowka zaklinowana od dawna ja mialam wysoka goraczke a po zmierzeniu cisnienia 180/190. W 50 godzinie porodu przyszla na swiat moja kruszyna przez ..... cc. Nigdy wiecej sn!

      Usuń
  11. Czytałam Twój post z ciarkami na całym ciele. Bardzo mi przykro, że musiałaś się tak nacierpieć i WCALE nie dziwię się, że myślisz poważnie o CC. Ja jak wiesz miałam cięcie, ale przeszłam to wszystko bardzo dobrze, a znając swój próg bólu (a właściwie jego brak), nigdy nie zdecydowałabym się na poród naturalny. Zresztą jak może mało z Was wie, paniczny strach przed takim bólem, może być skuteczną blokadą przy porodzie. Nie rozumiem wypowiedzi kobiet oceniających inne, na podstawie ich wyboru w kwestii porodu...tyle ode mnie. Buziaki Anitko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję CI za te słowa...wiele dla mnie znaczą! :***

      Ja osobiście uważałam zawsze, że jestem twarda i do porodu podeszłam na spokojnie z myślą, że sobie poradzę bo taka jestem...ale na aż taki ból nie byłam odporna i gotowa....

      Usuń
    2. "... Nie rozumiem wypowiedzi kobiet oceniających inne, na podstawie ich wyboru w kwestii porodu...tyle ode mnie. ... " - bardzo dobrze powiedziane.

      Usuń
  12. Ja zaczęłam rodzić naturalnie, pomimo, że po terminie trafiłam na oddział. Byłam taka przeszczęśliwa, że to JUŻ! BA, nawet do 9 cm NIE bolało!!! Był mąż przy mnie. Rodziłam bez znieczulenia. Pełna natura! No i tak ni z tego ni z owego zaczęły się te okropne bóle, których nie mogłam wytrzymać. Nawet sobie nie wyobrażałam, że to tak może wyglądać, tym bardziej, że do wszystkiego podchodziłam spokojnie, pozytywnie. To, że poród się zaczyna poczułam około 24 w nocy, po około godzinie lekarz mnie zbadał i było 6 cm rozwarcia. Do około 4 było chyba ok, już dobrze nie pamiętam. Ale potem te bóle. Zostałam sama, bo mąż musiał do pracy niestety. I wtedy zaczęły się komplikacje. Generalnie urodziłam przez CC, potem okazało się, że macica mi pękła i na jaw wyszło to dopiero przy cięciu. Generalnie teraz sama nie wiem jakby miał wyglądać mój następny poród. Z resztą, tym bardziej, że nie zawsze wygląda tak, jak sobie to "zaplanujemy". Sama nie wiem, czy od razu nie będę nalegać na cesarkę. Właśnie ze względu na popękanie macicy w czasie pierwszego...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej ile wspomnień mam po przeczytaniu tego wpisu. Pierwszy raz na fotelu porodowym usiadłam w 2013 roku Byłam bardzo zestresowana (jak każda świerza mama) ale cesarki na szczęście nie miałam. Generalnie zrezygnowaliśmy z mężem z szpitala publicznego i rodziłam salve w Łodzi. Wbrew wszystkim moim najgorszym wizjom bardzo szybko urodziłam, tylko dwie godziny. Włos mi się jeżył na głowie jak słyszałam o 12 godzinnych... Bardzo ciekawy pomysł na wpis, trzeba edukować przyszłe mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. My również (a przede wszystkim moja kobieta) zastanawialiśmy się długo, co będzie lepsze (zarówno dla mamy jak i naszej wtedy jeszcze nienarodzonej córeczki) - cesarka czy poród naturalny. Jak zresztą sama napisałaś, są plusy i minusy obu wyjść. My ostatecznie wybraliśmy cesarskie cięcie i - choć oczywiście mama wyglądała i czuła się wycieńczona - to mówiła, że i tak nie żałuje tego wyboru. Więc pewnie mogło być gorzej... Tak czy siak, kobiety jesteście WIELKIE!. Pozdrawiam i zapraszam również do mnie http://www.simed.pl/blog/macierzynstwo-bez-lukru-czyli-pierwsze-dni-po-porodzie/. Krzysiek :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam sn i cc (zagrozenie zycia w trakcie sn) i stwierdzam ze cesarka to pikuś w porównaniu do sn. Jesli zdecyduje sie w przyszlosci na dziecko to cc w obawie przed peknieciem blizny po cc, ale i rowniez nie mam zamiaru isc znowu na tortury pododu sn i pologu po nim... konsekwencje sn czuje do dzis (kilka lat) cc bylo rok temu i po 2 mies. nie pamietalam ze rodzilam...

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam swój poród... to były najdłuższe godziny w moim życiu, ale byłam bardzo szczęśliwa. Wszystkim przyszłym mamą polecam zastanowienie się nad indywidualną opieką okołoporodową - sama z niej skorzystałam i nie żałuję, bo wiem, jak trudno jest dość do siebie po porodzie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)